Przyznam szczerze, nie wiedziałam czego się spodziewać po ‘kryminale noir’. Znawcą czy krytykiem też nie jestem, James Ellroy i Hening Mankell czekają w kolejce na półce, a z filmów oglądałam tylko ‘Chinatown’, który i tak jest uznawany za ‘nawiązujący’ do kategorii filmów noir. Pierwsze co przyszło mi na myśl to powieść Jakuba Ćwieka ‘Grimm City. Wilk’ w którym ciemność aż osaczała, fabuła wciągała, a Czerwony Kapturek intrygował. Nie byłam zbyt daleka od prawdy ale co nieco też się nauczyłam. Bo jeśli tak wygląda ‘kryminał noir’ w wykonaniu Eweliny Dydy to ja chcę tego więcej.
